Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
Grupa do Zadań Nadzwyczajnych






Dodaj do ulubionych || Strona główna



Prolog

-Czy Ty dziewczyno nie możesz się chociaż raz pospieszyć?! - Męski wrzask dał się słyszeć w obrębie pięciu metrów we wszystkich kierunkach, co oznaczało wściekłe stukanie sąsiadów w ściany przez kolejną godzinę. Tak to jest jak się mieszka w bloku na środkowym (w tym wypadku trzecim) piętrze.
-Niee, nie mogę! A z resztą, już wychodzę... - Blondynka wyszła z łazienki poprawiając włosy. Miała na sobie zwykłą, białą podkoszulkę w typie bokserki; zgniłozielone bojówki i mocno zużyte adidasy, które kiedyś były z całą pewnością białe. No i z szyi zwisał jej nierozłączny atrybut, czyli metalowy krzyżyk. Teoretycznie był on pamiątką Chrztu. Praktycznie - jedyną pamiątką po - co by nie mówić - wyrodnej matce.
-Zjedz coś Abies... - Jej tata narzekał jak zwykle. - Wychodzę! Zamknij za sobą drzwi i przychodź! Czekam w samochodzie, pod blokiem! - Najpierw narzekał, później trzasnął drzwiami. Zawsze denerwował się, gdy Ab tak się guzdrała.
-Okej, okej... - Abies chwyciła jedną z frotek, związała włosy w kucyka, zabrała klucze oraz swoją torbę i wychodząc zamknęła mieszkanie. Miało trzy pokoje i malutką łazienkę. Jeden był kuchnio-jadalnią. W drugim mieszkała Ab. W trzecim w nocy spał jej ojciec; w dzień zaś pełnił on rolę salonu. Zbiegła po schodach, wpadła do samochodu - starej Skody Fabia w kolorze czerwony metalik. Jej nozdrza momentalnie zostały zbombardowane aromatem płynu do spryskiwaczy zmieszanego z intensywnym zapachem odświeżacza powietrza "Zielona Sosna" i przepoconymi pokrowcami na fotele. Musiała otworzyć okno.
-Zawsze się spóźniasz...
-Nie... Dziś mam na drugą godzinę... - i nic już nie mówili. Tata Abi nie był do niej podobny. Z zawodu informatyk, zawsze dobrze się uczył, a i tak nic z tego nie wyszło - teraz zamiast robić karierę w Microsoft, pracował w podrzędnym sklepie komputerowym. Wysoki, szczupły, w okularach... Blondynka zawsze żartowała, że mama musiała mieć kochanka, bo z taty to nic nie odziedziczyła. A matka... Na samo słowo "mama" Abies stawały świeczki w oczach, a dłonie zaciskały się w pięści. Jej matka zostawiła ją, odeszła najzwyczajniej w świecie któregoś pięknego dnia - jak to powiedziała "wolność przede wszystkim". Jednym słowem opuściła swoją córkę. No ale, tak bywa... Z rozmyślań wyrwał ją głos ojca, który oznajmił, że są pod szkołą. Zwykle ciągnąca się w nieskończoność droga, dziś była wyjątkowo krótka. Wysiadła zabierając torbę. Zastanawiała się jednocześnie, czy przypadkiem ubiegłej nocy nieznani sprawcy nie zdemontowali trzech skrzyżowań z sygnalizacją, na której zawsze czekali, oraz jednego wielkiego samochodu dostawczego, który przez dziesięć bitych minut parkował równolegle na wąskiej uliczce przed piekarnią "Smith & Son" blokując tym samym ruch w obie strony.
-Abi! - Ojciec krzyknął za nią, gdy była w połowie drogi. Odwróciła się nagle, ścięte asymetrycznie blond włosy zafalowały.
-Emm... Powodzenia. - Nie miał odwagi, żeby powiedzieć to co miał zamiar. Wcisnął pedał gazu i odjechał. Dziewczyna pokręciła przecząco głową i udała się do wielkiego budynku liceum pozwalając myślom swobodnie krążyć między zadziwiająco szybkim dotarciem do szkoły, a możliwymi kazaniami nauczycieli.

Dzwonek.
-Znów Cię nie było na pierwszej lekcji! - Wysoki chłopak dosłownie wypadł zza rogu korytarza, podbiegł i objął ją ramieniem. Był to Mathew Heywood, jeden z najlepszych przyjaciół Abies.
-Taa... Powiedziałam tacie, że mam na później.
-Ale prędzej, czy później się dowie... - Mruknął z troską w głosie. Był takim typem człowieka. Chciał wszystkim dać gwiazdki z nieba sam nie oczekując w zamian nic.
-Nie chcę go martwić. Na razie nie. - Odburknęła zrzucając jego rękę. Na pierwszy rzut oka widać było, iż wcale nie podobają jej się jego rady. Paplanina bez pokrycia. Po chwili zza tego samego rogu wyszli jeszcze dwaj chłopcy. Na widok blondynki uśmiechnęli się i podeszli do niej szybko, zupełnie ignorując Mata (z którym po prostu już się widzieli).
-Siema lacha! - powitał ją brunet obcięty na tzw. "wojskowego jeża". Był mniej więcej jej wzrostu.
-Cześć Bunny... - odparła zawadiacko Abies.
-Wiesz, że jestem BEN. Ewentualnie Benny. Nigdy Bunny!
-Wiesz, że jestem ABIES. Ewentualnie Abi. Nigdy lacha! - zaczęli się śmiać. Nawet dziewczyna poczuła przyjemne ciepło w żołądku. Uśmiechnęła się półgębkiem. Ben, a właściwie Bernard Nash ("To proste - rodzice byli pijani, gdy wymyślali moje imię.") był grupowym dowcipnisiem. Potrafił rozśmieszyć każdego bez względu na sytuację. Był również pupilkiem nauczycieli - wcale nieźle się uczył, a przy tym zawsze potrafił ze wszystkiego wybrnąć z uśmiechem na twarzy i piątką w dzienniku.
-Dlaczego Cię nie było na matmie? - Drugi chłopak - Fallen Corbet - który był tak wysoki jak Mat, ale o śniadej cerze stanął na przeciwko Abi. Założył ręce na kark. Nim blondynka zdążyła odpowiedzieć grupka dziewczyn z młodszych klas ustawiła się idealnie za jej kolegą i poczęły chichotać i krzyczeć "Cześć Fall!" z tak głupkowatymi wyrazami twarzy, że Abies, Mat i Ben zaczęli śmiać się głośniej, niż przed chwilą. Fallen natomiast stał i z lekkim zażenowaniem zerkał na dziewczyny z Fanklubu po uszy w nim zakochane. Z niewiadomych przyczyn, ten wybitny typ śródziemnomorskiej urody był bożyszczem ponad połowy "kobiet" ze szkoły.
-Przykro mi ślicznotki, ale on jest już zajęty... - Ben podszedł do niego i powiesił mu się na szyi usiłując na dodatek pocałować go. Akcja ta wywołała atak paniki, płaczu, i falę wymiotów oraz nagłych omdleń w kręgu Wielbicielek Fallen'a. Zaraz też krąg rozpierzchł się uciekając do pobliskich toalet, by opłakiwać stratę tak cudownego obiektu westchnień.
-Dzięki Ben. Jesteś jak zawsze pomocny. - Fall wycedził przez zaciśnięte zęby i odepchnął "boylovera".
-Ty! Bądź mu wdzięczny! Te landryny się od Ciebie odczepiły! - powiedział Mat kiwając z uznaniem głową. Ben skłonił się nisko, jakby odegrał właśnie rolę swego życia. Zaraz później odwrócił się twarzą do reszty korytarza i również się pokłonił. Na koniec przesłał obserwującym go znajomym i nieznajomym tuzin całusków udając, że ociera łzy szczęścia i z promiennym uśmiechem szepcząc "Naprawdę, nie spodziewałem się... Chciałbym podziękować mojej złotej rybce Fishy"... Ab, Mat i Fall nie zwracali uwagi na szopkę odstawianą przez przyjaciela i rozmawiali w najlepsze, w przeciwieństwie do nauczyciela geografii i kilku chłopaków ze szkolnej drużyny zapaśniczej, którzy obserwowali to wszystko z dziwnymi, nieco zdziwionymi i zdegustowanymi minami.
-Taa... I wszystko będzie pięknie, aż do jutrzejszego ranka, kiedy to znajdziesz w swojej szafce tonę liścików miłosnych... - Skwitowała Abi i kopnęła Bena w kostkę coby się chłopak nieco ogarnął. Humor zdecydowanie się jej poprawił. Rozbrzmiał dzwonek na lekcje i cała czwórka niechętnie, ale jednak podążyła do klasy.

Pierwszym, a właściwie drugim dla Abies przedmiotem tego dnia był angielski. Prowadziła go pani Bates - niebotycznie wysoka i chuda kobieta z nieco za mocno wysuniętym podbródkiem i wąskim, długim nosem. Blondynka zawsze powtarzała, że gdyby nauczycielka przynależała do kręgu zwierząt wyglądałaby zupełnie jak żyrafa. Efektu dopełniały długie, jasnobrązowe włosy spływające kaskadą na jej kościste pośladki. Często zamiast prowadzić lekcje opowiadała o czasach, gdy ludzie krzesali ogień za pomocą patyczka, a ona sama grała w miejskiej drużynie siatkarek. Siadała wtedy na swoim biurku, zakładała nogę na nogę i oddawała się opowieściom, pozwalając siedzącej w pierwszej ławce Abies zliczyć i nazwać wszystkie kości podudzia. Zawsze było ich tyle samo, albo - co gorsza - o jedną za mało...
Dziś nie było inaczej. Nick Bolt i Tommy Welensky wspomnieli coś o nieprzygotowaniu się na lekcje z powodu rozgrywek międzyszkolnych w ręczną. Kobieta od razu podchwyciła temat i z rozmarzonym wzrokiem wbitym w sufit poczęła skrzętnie zdawać relację z niegdysiejszego meczu w którym to niebywale się zasłużyła. Abi słuchała przez pierwsze pięć sekund po czym każde kolejne słowo nauczycielki poczęło zamieniać się w dalekie, przytłumione "bla, bla". Rozejrzała się po klasie.
-Matko... Czy ona zawsze musi tak pieprzyć...? - Fall siedzący w ostatniej ławce z Matem (który, swoją drogą, już ułożył się do spania) pacnął się otwartą dłonią w czoło. Zaraz wyjął swój telefon komórkowy i załączył jakąś grę. Ben dyskutował przyciszonym głosem z Nancy Rodriguez i Robertem Dyllanem o najnowszym filmie o jakimś superbohaterze ratującym świat przed bandą zmutowanych zombi-królików zabójców. Reszta, albo rozmawiała, albo pisała SMS'y, ewentualnie spała skażając ławkę swoją śliną. Nieliczni odrabiali prace domowe, których nie napisali wczoraj. Blondynka westchnęła i skierowała wzrok na panią Bates. Stwierdziła jednak, że to jeszcze bardziej bez sensu. Otworzyła zeszyt na ostatniej stronie i zaczęła bazgrać coś przypominającego kwiaty. Jednocześnie zastanawiała się co sprawiło, że przyjaźni się z trzema chłopakami...
Dzwonek rozbrzmiał niespodziewanie wyrywając klasę z letargu. Nauczycielka tylko wspomniała coś o wypracowaniu, jednak nieliczni to usłyszeli. Większość zdążyła już opuścić salę lekcyjną. Abies nieprzytomnie zerkała na tłumy wypływające z innych pomieszczeń. Zatrzymała się przy ścianie czekając na chłopaków.
-Co teraz mamy? - Ben dotarł pierwszy do dziewczyny niesiony tłumem.
-Biologia. Wuef. Wuef. Historia... Coś jeszcze, ale nie pamiętam. - Wyrecytował na jednym oddechu Fall, który dotarł drugi. Nie spuszczał wzroku z komórki, najwyraźniej pisał z kimś SMS'y.
-Fizyka. - Trzeci, Mathew przeciągnął się i ziewnął. Zielona koszulka z surfingowym wzorem podjechała mu do góry ukazując umięśniony, blady brzuch. Blondynka zaraz podbiegła do niego i naciągnęła ubranie na swoje miejsce.
-Co... Co ty robisz Ab? - Zdziwiony opuścił ręce ze zrezygnowaną miną.
-Nie rób tego. Bo będziemy mieli na głowie nie tylko fanki Fall'a. - Roześmiała się i popchnęła zawadiacko kolegę.
-Chodźcie, bo później się nie przebijemy. - Zakomenderował Ben. Czwórka podążyła pod klasę biologiczną.
Dzwonek, przerwa, dzwonek, lekcja... Cały dzień zleciał. Po fizyce humor przyjaciół zniknął tak szybko jak się pojawił. Nauczyciel, pan Waterby - podstarzały, siwiejący kawaler mieszkający z piątką kotów - zaproponował kartkówkę. Cała klasa zaprotestowała, a że Fallen zgłaszał swój sprzeciw najgłośniej to on został wezwany do odpowiedzi. Jak się nie trudno domyślić nic nie umiał.
-Nie przejmuj się. - Mat poklepał Fall'a po ramieniu.
-Taa... Nie przejmuj się. Łatwo ci mówić. - Zsunął usta i zacisnął pięści.
-Spokojnie. Pomożemy ci. - Dodała Abies.
-Jasne. Coś umiem w fizyki. Poprawisz się gościu. - Ben wyszczerzył zęby. Fall jednak nie zwracał uwagi na ich ciepłe słowa.
-Cholera, znów będę miał zagrożenie. Matka mnie zamorduje... Ojciec nie da kasy... - Mruczał pod nosem.
-To może... Póki masz trochę pieniędzy pójdziemy na kręgle? - Zaproponowała Ab. - Rozerwiemy się, pomyślimy kto i kiedy będzie ci pomagał.
-W sumie... Nie mam ochoty wracać do domu i wysłuchiwać kazań. - Wzruszył ramionami. Wyszli ze szkoły i udali się w kierunku centrum miasta.

Klub w którym były kręgle znajdował się niedaleko osiedla blondynki. Pamięta, że często chodziła do niego z ojcem. Jednak, gdy ona zaczęła się rzekomo buntować, a jej tata dostał pracę zaprzestali wspólnych wyjść. Ogólnie bardzo się od siebie oddalili. Oboje wracali późno, w weekendy jej ojciec pracował. Wychodziła więc na basen, lub na siłownię, czasem zostawała w mieszkaniu, razem ze swoim czarnym kocurem Kapralem.
-Dobra, wyjąć swoje karty stałego klienta! - Zakomunikował Ben. Wszyscy wydobyli plastikowe karty. - No to chodźmy. Ja stawiam colę.
Bawili się dobre 2 godziny. Zamówili coś do picia i do jedzenia. Grali i śmiali się. Gdy wychodzili padali z nóg. Doszli również do porozumienia względem ocen Fallena. Ben na zmianę z Matem pomogą mu z fizyki. Po wszystkim Abies już odwróciła się na pięcie i miała zamiar iść do domu, jednak zatrzymał ją głos Mata.
-Odprowadzić Cię?
-Nie, dzięki.
-Okej. To do jutra.
-Mam nadzieję... - Każde poszło w swoją stronę. Abi spokojnie doszła do mieszkania. Ojca jak zwykle nie było w domu. Pogłaskała kota i dała mu jeść. Sama skierowała się do pokoju dziennego, nad wyrost nazwanego salonem i położyła się na kanapie. Po chwili przyszedł Kapral, wskoczył jej na brzuch, mruczał.
-Ty mnie kochasz... No nie Panie Kapitanie? - Kocur z zadowoleniem zamiauczał. Zadzwonił telefon, blondynka dostała SMS'a.
"Pamiętaj kotku, jutro dyska. Nie masz wyboru, idą wszyscy! Kochamy Cię, Laska!"
Oczywiście wiadomość napisał Ben.
-Palant... - Abi rzuciła telefon na stolik. -Chciałabym, żeby moje życie zmieniło się o 180 stopni... - Szepnęła i przymknęła oczy. Gdyby jednak wiedziała jakie wydarzenia się szykują i co przyjdzie jej oraz jej kolegom robić nie wypowiadałaby tych słów. Zastanowiłaby się nad tym zapewne, gdyby wiedziała również o tym, że na kręglach obserwowali ich mężczyźni w ciemnych garniturach i okularach przeciwsłonecznych (mimo iż byli w pomieszczeniu). Kapral miauknął cicho.

XoXo

Powracam z zapałem i pomysłami godnymi... No nie wiem kogo. W każdym razie trzymajcie kciuki za nową Ab. ;)
Ah, poszukuję jakiegoś ciekawego FF o tematyce i klimacie Harrego Pottera i spółki. Może być Harry, Draco, Huncwoci, Voldemort. itepe. Wszyyystko dosłownie co ma jakiś związek z HP. ^^

caUski.
K.


K. 21/02/2011 09:48:21 [komentarzy 2] Komentuj




W OSTATNIM ROZDZIALE:
Abies jest wściekła. Szuka kochanki swojego ojca. Między czasie dowiadujemy się co Mat czuje do dziewczyny. Nad ranem przychodzi Ben. Zaraz po nim zjawia się Fallen. Wygląda inaczej... Okazuje się, że zyskał nową broń - łapę wilkołaka...































Grupa do Zadań Nadzwyczajnych

O mnie... Psychopatka ugryziona przez wampira i wilkołaka, zakochana w fantasy, mandze, anime i przemocy... Złe Ciasteczko babci Zofiji? A może łyka Kawusi Absurdu?
GG:12782015



Było Was 8039
Ksiega Gości - 6
Dodaj do Księgi


Notki informacyjne:


Rozdziały:
Prolog



Lubię...






Wydali opinię...


Informuję:

Fangy
Busia
Kamaah :**
Akemi*
vampire-heart
Maxine Cassanove
Inna
lilianne
swimming-through-adversities


----------
Zrobione przeze mnie,
na potrzeby tego bloga,
z pomocą dA.
Przystosowane do serwisu Blog4u oraz przeglądarki Mozilla Firefox.

Nie kradnij! Chcesz szablon? Napisz.